Dzielnica holenderska/fot. André Stiebitz

Jak spędzić weekend blisko polskiej granicy? Brandenburgia to miejsce, gdzie nie będziesz się nudzić

Brandenburgia to jeden z szesnastu landów w Niemczech. Znajduje się na wschodzie kraju i graniczy z Polską. Słynie z lasów, jezior, urokliwych miasteczek i doskonale rozbudowanej sieci ścieżek rowerowych. Nie brakuje tu też atrakcji dla fanów zakupów i... rajskich wakacji.

Z wizytą w stolicy — Poczdamie

Stolicą Brandenburgii jest Poczdam. Ze względu na to, że znajduje się tuż obok Berlina, nie dociera tutaj tak wielu turystów, którzy wolą zostać w stolicy Niemiec. A to błąd! Podczdam ma do zaoferowania wiele atrakcji. Najważniejszą z nich jest zespół pałacowo-parkowy Sanssouci, który został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

To miejsce powstało na zlecenie króla Prus Fryderyka Wielkiego. Nazwa parku pochodzi od francuskich słów "sans souci", co oznacza beztrosko. I tak właśnie — z dala od zgiełku i... żony — chciał odpoczywać Fryderyk. Nie dziwi zatem fakt, że sam brał czynny udział w projektowaniu tego miejsca. Jego pałac został zbudowany w barkowym stylu. Nie jest to jednak najznamienitsza atrakcja w Sanssouci. Dużo większe wrażenie robią ogrody tarasowe, które powstały jeszcze zanim zbudowano pałac. Co ciekawe, były przedmiotem sporu pomiędzy architektem projektującym pałac - Georgem Wenzeslausem von Knobelsdorffem - a Fryderykiem. Artysta uważał, że do tak wysokich tarasów nie pasuje projekt pałacu, przez co naraził się królowi. Koniec końców pod pretekstem problemów zdrowotnych Knobelsdorff ustąpił z powierzonego mu stanowiska.

Zdecydowanie bardziej okazałym budynkiem jest natomiast Neues Palais. To pałac upamiętniający koniec wojny siedmioletniej. Na terenie kompleksu znajdują się poza tym też łaźnie, oranżeria oraz pawilon chiński, także jest co podziwiać! Oprócz Sanssouci godny polecenia jest również Pałac Cecilienhof, położony w parku Neuer Garten. To ważne miejsce na historycznej mapie kraju, bo właśnie tu w 1945 roku odbyła się konferencja poczdamska z udziałem Stalina, Harry'ego Trumana i Winstona Churchilla.

Rezerwat Biosfery Szprewald

W odległości około stu kilometrów i godziny jazdy samochodem od Berlina znajduje się Rezerwat Biosfery Szprewald. Niesamowity krajobrazowo teren zawdzięcza swój urok działalności człowieka. Charakterystyczną cechą tego miejsca są liczne strumienie i rzeki, których łączna długość to około tysiąc kilometrów. Przecinają łąki i lasy, nawadniając je i dając możliwość rozwoju licznym roślinom i bytowaniu zwierzętom. Można tu spotkać takie gatunki fauny i flory, które gdzie indziej są zagrożone wyginięciem.

W 1991 roku Rezerwat Biosfery Szprewald wpisano na listę UNESCO. Te treny zamieszkuje słowiańska grupa etniczna Serbów Łużyckich, która po dziś dzień pielęgnuje swoje tradycje. Będąc na miejscu, można zobaczyć jej stare, drewniane chaty, przymierzyć ludowy strój. Okazjonalnie odbywają się tu też tradycyjne inscenizacje, dzięki którym można cofnąć się w czasie i poczuć magię serbołużyckiej kultury.

Rezerwat polecany jest szczególnie tym, którzy spragnieni są ruchu na świeżym powietrzu. Na miejscu można wypożyczyć kajaki. Do wyboru są różne trasy — spokojniejsze np. dla rodzin z dziećmi i te dla wytrwalszych. W czasie spływu można podziwiać: przepiękną naturę, tradycyjną zabudowę, malownicze mosty i śluzy. Ponadto jest to świetne miejsce do wycieczek rowerowych — również takich z nocowaniem na trasie. Po przyjeździe do rezerwatu koniecznie trzeba spróbować tradycyjnych ogórków szprewaldzkich. Obok chleba ze smalcem, to obowiązkowa pozycja w menu wszystkich przyjezdnych.

Szprewald, w wodnym labiryncie/fot. Paul Hahn

Beelitz

Zaledwie sto dwadzieścia kilometrów od polskiej granicy mieści się niemiecka miejscowość Beelitz. Turyści nie przyjeżdżają tu jednak, by podziwiać urokliwe uliczki i zabudowania. Dużo większym zainteresowaniem cieszy się bowiem opuszczony kompleks leczniczy Beelitz Heilstätten.

To atrakcja dla ludzi lubiących mocne wrażenia, tajemniczą aurę i ciekawą historię. Szpital powstał u schyłku XIX wieku i składał się wówczas z sześćdziesięciu budynków. Było to wówczas samowystarczalne "miasto w mieście" z własną pocztą, piekarnią, restauracją i — jak przystało na Niemcy — ogródkiem piwnym. Leczyli się tu wówczas chorzy na gruźlicę.

W czasach I wojny światowej kompleks został zamieniony na szpital wojskowy. To właśnie tu w 1916 roku przywieziono rannego w nogę Adolfa Hitlera, co zresztą opisał w "Mein Kampf".

Po II wojnie światowej kompleks trafił w zarządzanie Armii Czerwonej. W tym okresie leczono tu oficerów i ich małżonki oraz wysokiej rangi urzędników. W latach pięćdziesiątych w jednym ze szpitali wybuchł pożar, ale nie wpłynęło to na zamknięcie kompleksu. Po wycofaniu się armii w szpitalu hospitalizowano chorych na parkinsona.

Później próbowano sprywatyzować Beelitz Heilstätten, natomiast nie doszło do tego, a same budynki z biegiem zaczęły niszczeć. I właśnie to, w jakim stanie są teraz, czyni je świetną atrakcją. Na miejscu możemy chodzić do mrocznych opustoszałych sal z falującymi na wietrze firanami, oglądać pozostałości wyposażenia, czy podziwiać piękne współczesne graffiti. To wszystko w towarzystwie natury, która wdziera się w opustoszałe przestrzenie.

Kompleks nadal zajmuje sporą powierzchnię, ale można go zwiedzać w zupełnie nietypowy, wręcz genialny sposób. Specjalnie dla turystów stworzono tu trasę Baum & Zeit, która pozwala na oglądanie obiektu z perspektywy lotu ptaka, przechadzając się między koronami drzew. Po specjalnej drewnianej platformie mogą przemieszczać się zarówno dorośli, dzieci, jak i osoby na wózkach inwalidzkich, dzięki dostępnej windzie.

Beelitz, ścieżka wśród koron drzew/ fot. Steffen Lehmann

Tropical Island

Niektórzy, przy wyborze miejsca na wakacje, kierują się tym, żeby na miejscu było ciepło oraz aby była plaża. Niemcy, którzy są znani z zamiłowania do egzotycznych wyjazdów, w pełni rozumieją tę potrzebę i stworzyli własną "rajską wyspę", gdzie gorąco jest przez cały rok, a pora deszczowa niestraszna.

Wyspa to tak naprawdę ogromnych rozmiarów hala o powierzchni sześćdziesięciu sześciu tysięcy metrów kwadratowych z kompleksem basenów, strefą wellness, plażami i lasem tropikalnym. Możemy tu skorzystać z bazy noclegowej, odwiedzić restauracje i przez weekend lub kilka dni poczuć się jak na prawdziwych rajskich wakacjach. W Tropical Island znajduje się kilka zjeżdżalni, które są świetną frajdą również dla "dużych dzieci". Na jednej z nich możemy się rozpędzić nawet do siedemdziesięciu kilometrów na godzinę. Warta odwiedzenia jest też strefa saun, która jest czynna aż do 1 w nocy.

Tropical Islands/fot. Bernhard Ludewig

Zakupy w Designer Outlet Berlin

Nie tylko berlińczycy ochoczo odwiedzają to miejsce. W odległości około trzydziestu kilometrów od centrum miasta znajduje się najpopularniejszy outlet Brandenburgii. Z centrum Berlina dojedziemy do niego podążając ulicą Heerstraße (B5) przejeżdżając przez jedną z piękniejszych dzielnic niemieckiej stolicy — Charlottenburg. Dla tych niezmotoryzowanych dostępna jest komunikacja miejska. Do wyboru jest pociąg RE4 jadący w kierunku Elstal lub autobus A05.

Outlet nie przypomina zwykłego centrum handlowego. Zaprojektowany został w taki sposób, by wizualnie odwzorowywał małe miasteczko składające się kamieniczek. Na parterze każdej z nich mieści się oddzielny sklep. Łącznie jest ich około stu.

Obiekt podzielony jest na dwie części — w jednej znajdują się droższe sklepy, w drugiej te nieco tańsze. Są tu butiki takich marek, które nie mają outletów w Polsce np. Carhartt, Aigner, Birkenstock czy Escada. Wśród sklepów znajdą się również te z asortymentem dla podróżników. Opłaca wybrać się tu po plecaki, kurtki, sprzęt sportowy czy walizki.

Na tych, którzy zgłodnieją, na miejscu czekają różne restauracje. Warto również spróbować dań z food trucków, które zatrzymują się na terenie outletu. W Berlinie kupowanie jedzenia z samochodów jest bardzo popularne, a wybór licznych kuchni świata jest imponujący.

Designer Outlet Berlin/fot. Oliver Blobel

W Designer Outlet Berlin nie brakuje też atrakcji dla najmłodszych. Na terenie kompleksu znajduje się klub dla dzieci Panda, w którym o podopiecznych dba wykwalifikowana kadra. W czasie wakacji 23 lipca w Noc Zakupów oraz 9 sierpnia i w niedzielę handlową na odwiedzających będą czekać dodatkowe atrakcje.

Po drodze do outletu warto zatrzymać się w kultowych delikatesach Rogacki w Charlottenburgu. Można tu nabyć różne specjały m.in. pyszne wędzone ryby. Paweł i Łucja Rogacki rozpoczęli swoją działalność w 1928 roku właśnie od sprzedaży ryb. Oprócz zakupu produktów delikatesowych polecamy zjeść coś na miejscu, w towarzystwie lokalnej społeczności. Tym bardziej, że w Designer Outlet Berlin spędza się trochę czasu, bo naprawdę jest w czym wybierać.

Nie trzeba lecieć na drugi koniec świata, żeby oderwać się od codzienności i pozwiedzać. Tuż za zachodnią granicą naszego kraju znajduje się Brandenburgia — region, który ma wiele do zaoferowania dla turystów. Nieważne, czy mamy do dyspozycji tydzień, czy zaledwie przedłużony weekend - tu można się zrelaksować i odpocząć.

Park dzikich zwierząt Schorfheide/©Wildpark Schorfheide

Rezerwaty i ogrody zoologiczne

Niespełna sto kilometrów od granicy w Słubicach i około godzinę od Berlina znajduje się Zoo Eberswalde. Główną atrakcją obiektu jest wybieg dla lwów, który uznawany jest za jeden z najatrakcyjniejszych na całym świecie. To dzięki oszklonej jaskini umieszczonej w samym środku wybiegu, do której odwiedzający docierają przez podziemny tunel. Można tam podziwiać lwy, przechadzające się tuż obok nas.

Kolejną atrakcją, niespotykaną w zoo w Europie, są swobodnie biegające małpy. Można je spotkać przechadzając się po ścieżkach ogrodu. Cały obiekt zamieszkuje aż 1500 zwierząt z pięciu kontynentów Świata.

Około trzydziestu pięciu kilometrów od Eberswalde jest Wildpark Schorfheide. Park położony jest na terenie największego obszaru leśnego w całych Niemczech - Rezerwatu Biosfery Schorfheide-Chorin.

Teren obiektu zamieszkują lokalne gatunki dzikich zwierząt na przykład wydry, jelenie szlachetne, daniele, czarna zwierzyna czy muflony. Dzięki specjalnym wybiegom dla zwierząt, możemy je bezpiecznie podziwiać, również w towarzystwie małych dzieci.

Cottbus starówka/fot. Andreas Franke

Myślałeś o tym, żeby kiedyś wybrać się do tego miasta? Prawdopodobnie nie. A jest piękne!

Cottbus, w Polsce znany również pod nazwą Chociebuż, to drugie co do wielkości miasto Brandenburgii. Wiele osób przy planowaniu podróży do Niemiec nie wpisuje go na listę miejsc do zobaczenia w pierwszej kolejności. Częściej lądują tam chociażby Berlin czy Hamburg. Pora przekonać się, że Chociebuż depcze im po piętach. A może już je przegonił? Oceńcie sami.

Kajakiem po Szprewie

Miasto położone jest nad Szprewą, dzięki czemu już na wstępie zyskuje na atrakcyjności. Szczególnie, jeśli jesteście pasjonatami kajakarstwa i lubicie mierzyć się z nieco trudniejszymi szlakami wodnymi. Takim z pewnością jest ten, którym możecie dopłynąć z Chociebuża do Burg. Trasa zaczyna się przy historycznym młynie wodnym z końca XVIII. Poświęćcie chwilę, aby go obejrzeć, ale pamiętajcie, że chęć zwiedzania trzeba zgłosić wcześniej.

Na szlaku czekają na was wymagające odcinki, przygotowane zostały specjalne rynny dla kajakarzy i progi wodne. Szczególnym miejscem są rozlewiska Szprewy, gdzie nurt jest szybszy, a rzeka szeroka. Przygotujcie się więc, że będziecie musieli się wykazać. Gdy już pokonacie dwie rynny, znajdziecie się w miejscowości Döbbrick i tamtejszym rezerwacie przyrody "Laßzinswiesen", który słynie m.in. z bawołów i tarpanów. Ostatni przystanek na waszej trasie to romantyczne miasteczko Burg z wieżą Bismarcka, kompleksem termalnym i dużym wyborem restauracji. Na relaks jak znalazł.

Kajakiem przez Szprewald/fot. Peter Becker

Piramida na jeziorze

Wizytówką Cottbus są Pałac i Park w Branitz, które uważane są za dzieło życia księcia Hermanna Pücklera. Nie doczekał on niestety zakończenia prac nad parkiem, ale z pewnością pękałby z dumy, gdyby wiedział, że dziś o parku mówi się, że jest arcydziełem XIX-wiecznej niemieckiej sztuki ogrodowej.

Szczególnemu urokowi parku dodają sztucznie stworzone jeziora oraz przepiękne alejki. Turyści mogą podziwiać to niezwykłe miejsce, pływając gondolą - tradycja poruszania się po parku w ten sposób sięga jeszcze czasów księcia i postanowiono do niej wrócić. Wyprawa gondolą zaczyna się w przystani Oranżerii Pałacowej, następnie wiedzie przez Jeziora Kwiatowe i Trzcinowe aż do piramidy znajdującej się na jeziorze będącej grobem księcia.

Cottbus, piramida w parku księcia Pücklera/fot. Anna i Marcin Nowak

Kolejką przez Chociebuż

Wygodnym sposobem na zwiedzanie Cottbus jest przejażdżka kolejką wąskotorową, która działa tam od 1954 roku. Dzięki niej zobaczycie wszystkie najważniejsze atrakcje, znajdujące się w południowej części miasta.

Jej trasa liczy 3,2 km. Po drodze będziecie mogli zatrzymać się m.in. przy wspomnianym wyżej Parku Pücklera (proponujemy połączyć ze sobą te atrakcje). Trasa kolejki wiedzie także koło zoo, obok Stadionu Przyjaźni, gdzie swoje mecze rozgrywa lokalna drużyna piłkarska FC Energie Cottbus, a także przy Spreeauenpark, na którego terenie znajduje się las jak z okresu trzeciorzędu - żywa kopia puszczy sprzed 10 milionów lat.

  • Pałac księcia Pücklera w Branitz/fot. Wędrowne Motyle

  • Cottbus starówka/fot. DZT

  • Cottbus: późnobarokowy Pałac w Branitz/fot. Florian Monheim

W podróży do NRD

Jeśli podróż bez odwiedzenia muzeów uważacie za nieudaną, w takim razie koniecznie zajrzyjcie do Brandenburskiego Muzeum Sztuki Współczesnej "Dieselkraftwerk". Może się ono pochwalić największą kolekcją zbiorów z czasów dawnego NRD - są tam ponad 42 tysiące prac. Muzeum znajduje się w dawnej elektrowni dieslowskiej, co samo w sobie jest już sporą ciekawostką. Misją placówki jest jednak nie tylko edukacja historyczna. W muzeum organizowane są też różnego rodzaju warsztaty artystyczne. Pod okiem profesjonalistów można spróbować swoich sił w malarstwie akwarelowym, rysowaniu piórem i tuszem czy rzeźbieniu z gliny.

Cottbus/fot. Andreas FrankeCottbus/fot. Andreas Franke

Czy musimy was jeszcze przekonywać, że Chociebuż powinien znaleźć się na waszej liście "must see"? Gdy tylko nadarzy się okazja, pojedźcie tam i zachwyćcie się jego pięknem.

Frankfurt nad Odrą /fot. Artur Kozłowski

Dlaczego latem warto pojechać akurat do Frankfurtu nad Odrą? Znamy cztery powody


Frankfurt nad Odrą i Słubice to Europejskie Dwumiasto, które zaskakuje wyjątkowym krajobrazem miejskim, bogactwem zabytków północnoniemieckiego gotyku ceglanego czy turystycznych atrakcji dla całych rodzin. Mimo to Frankfurt jest często niedoceniany i bardzo często mylony ze znacznie większym Frankfurtem nad Menem. Znamy jednak kilka powodów, dla których warto w końcu się tam wybrać.

1. Idealne miejsce na krótkie wyjazdy

Nie masz pomysłu na weekendowy wyjazd? Naszym zdaniem Frankfurt nad Odrą to doskonała opcja. Jest to niewielka miejscowość, którą bez problemu zwiedzisz w dwa dni. Poza tym wyróżnia ją spokojny klimat, dlatego odpoczniesz tam od zgiełku dużych miast.

Frankfurt nad Odrą /fot. Artur Kozłowski

2. Dwa kraje, dwa miasta jedna podróż

Frankfurt nad Odrą znajduje się we wschodniej części Niemiec w kraju związkowym Brandenburgia. Leży na granicy z Polską, dlatego dostaniesz się tam w kilkanaście minut, spacerując z centrum Słubic. Wystarczy, że przejdziesz łączący oba miasta Most Przyjaźni.

Do 1945 dzisiejsze Słubice stanowiły prawobrzeżną część Frankfurtu. Ich mieszkańcy starają się więc o tym nie zapominać. Warto wspomnieć o Słubfurt, czyli wizji artystycznej, która zakłada, że dwa miasta to tak naprawdę jedna miejscowość z dwoma dzielnicami: Słub i Furt. Twórcom tego pomysłu przyświecała idea budowania wspólnoty i dialogu międzykulturowego.

Frankfurt nad Odrą /fot. Artur Kozłowski

3. Polskie akcenty

Tak jak na przykład w Puńsku na Podlasiu możemy poczuć się jak na Litwie, we Frankfurcie nad Odrą według wielu osób jest trochę jak w Polsce. To cecha, która łączy liczne miejscowości pogranicza.

Mimo że pod względem architektonicznym Frankfurt nad Odrą to w pełni niemieckie miasto, nie da się nie zauważyć polskich akcentów. Ten specyficzny klimat tworzą nie tylko liczni przyjezdni z Polski, lecz także tablice informacyjne w naszym języku.

Katedra Mariacka/fot. Artur Kozłowski

4. Atrakcje

Frankfurt nad Odrą, dawne miasto hanzeatyckie oprócz jednej z najpopularniejszych uczelni w Niemczech Uniwersytetu Europejskiego Viadrina, międzynarodowej ścieżki rowerowej Odra Nysa czy położonego kilka kilometrów od miasta jeziora Helenesee tzw. Małego Bałtyku ma do zaoferowania zabytki, których nie zobaczysz nigdzie indziej.

Luterański Kościół Mariackim, czyli St. Marien Kirche z zabytkowymi, ołowianymi witrażami z XIV wieku przedstawiającymi m.in. Księgę Rodzaju i Księgę Antychrysta. to unikat na skalę światową.

Warto wspomnieć, że witraże w 1946 roku wywieziono do Rosji. Odnaleziono je dopiero w latach 90. ubiegłego stulecia. Do Frankfurtu nad Odrą powróciły w pierwszych latach XXI wieku.

Nie zapomnij także o najbardziej kolorowej atrakcji, czyli Comic Brunnen. To fontanny z komiksowymi postaciami, które ożywiają miejscowość od 2000 roku. To niewątpliwie jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w mieście.

Freiberg, rynek dolny/fot. Ralf Menzel

Najpiękniejsze miejsca Saksonii. Tam każdy turysta powinien pojechać choć raz w życiu

Saksonia to jeden z najpiękniejszych landów Niemiec. Może pochwalić się wieloma wspaniałymi miastami, jest blisko polskiej granicy i świetnie nadaje się na weekendowy wyjazd. Jeśli więc brakuje wam pomysłów, dokąd pojechać na niedługą, dwudniową wycieczkę, mamy dla was kilka propozycji.

Freiberg – srebrne miasto

Leży u podnóża Gór Rudawskich i jest doskonałym miejscem na weekend. Jego wizytówką jest imponujący Kościół Najświętszej Maryi Panny nazywany też Katedrą Mariacką (Dom St. Marien). Koniecznie wejdźcie do środka, aby zobaczyć wyjątkowy instrument, z którego słynie kościół – najstarsze organy Gottfrieda Silbermanna. We wnętrzu katedry zwróćcie także uwagę na ambonę w kształcie tulipana oraz drugą ambonę z XVII wieku – na obu przedstawione zostały sceny biblijne oraz górnicy miasta. W katedrze zachowała się także drewniana Grupa Ukrzyżowania z 1230 r. Budowla przykuwa wzrok również romańskim portalem, który nazywany jest Złotą Bramą.

Dlaczego jednak Freiberg nazywany jest srebrnym miastem lub miastem srebra? Takie określenie przylgnęło do miasta z powodu kopalni srebra – to właśnie złożom tego surowca Freiberg zawdzięcza rozkwit i bogactwo. Turyści mają szansę wybrać się do jedynej na świecie kopalni dydaktycznej „Reiche Zeche”, gdzie pod opieką przewodnika zejdą 150 metrów pod ziemię, aby poznać dziedzictwo miasta i poczuć się jak wydobywcy srebra.

Na tym jednak atrakcje, których nie można przegapić, się nie kończą. We Freibergu trzeba też zobaczyć Zamek Freudenstein, który znajduje się w centrum miasta. Obejrzycie tam największą na świecie Wystawę Minerałów „Terra Mineralia” - składa się na nią aż 80 tysięcy eksponatów! Imponująca liczba, prawda? Można podziwiać najpiękniejsze kamienie szlachetne i minerały z pięciu kontynentów.

UNESCO Bad Muskau/fot. Rene Pech

Górne Łużyce

Region, który zadowoli każdego, niezależnie od upodobań. Nazywany jest Krainą Tysiąca Jezior i Stawów, przyciąga rowerzystów i miłośników pieszych wycieczek, pasjonatów zamków i pałaców. Głównym miastem Górnych Łużyc jest ponad 1000-letni Budziszyn (Bautzen). Miasto słynie z wież (jest ich aż 17), więc koniecznie powinniście wdrapać się na jedną z nich (lub więcej, jeśli oczywiście macie ochotę). My polecamy wam podziwianie Pogórza Łużyckiego albo z tarasu widokowego Historycznych Wodociągów, które są główną atrakcją miasta, albo z „Reichenturm”, która nazywana jest krzywą wieżą – jej odchylenie od pionu wynosi 1,44 metra.

Innym ciekawym miastem w regionie Górnych Łużyc jest Bad Muskau – przygraniczne miasteczko po polsku znane jako Mużaków – położone nad Nysą Łużycką. Po obu stronach rzeki, polskiej i niemieckiej, znajduje się Park Mużakowski wpisany na listę UNESCO. Po stronie Niemiec znajduje się 1/3 jego terenu. Ten romantyczny park należał niegdyś do księcia Hermanna von Pücklera, który stworzył z niego prawdziwe ogrodnicze dzieło sztuki. Teraz stanowi idealne miejsce na relaks i ucieczkę od miejskiego zgiełku. Jedną z jego atrakcji jest zamek wznoszący się nad brzegiem jeziora – został odbudowany po niemal doszczętnym zniszczeniu w czasie II wojny światowej.

Szwajcaria Saksońska, wzgórze Kleiner Winterberg/fot. Tony Beyer

Pirna – brama do Szwajcarii Saksońskiej

Położona nad Łabą Pirna wspaniale łączy w sobie miejskie zwiedzanie i wypoczynek wśród przyrody. Podczas spaceru po Starym Mieście koniecznie zatrzymajcie się w jednej z tamtejszych kawiarni, aby skosztować doskonałej kawy i saksońskiego sernika. Polecanym miejscem jest kawiarnia Ilses Kaffeestube, która mieści się w jednym z najstarszych budynków w całej Saksonii!

Ci, którzy chcą zobaczyć, jak miasto prezentuje się z góry, powinni wspiąć się na szczyt Twierdzy Sonnenstein. W zamku znajdował się niegdyś szpital psychiatryczny – pacjentów leczono tam od 1811 roku aż do końca drugiej wojny światowej. Z dachu twierdzy możecie podziwiać nie tylko widok na miasto, lecz także na pirnieńskie winnice rozciągające się nieopodal.

Po mieście warto przespacerować się, podążając śladami Ścieżki Canaletta, która jest częścią Przepięknego Szlaku Malarzy (Malerweg) przebiegającego przez Szwajcarię Saksońską. Ścieżka poprowadzi was między innymi przez zakamarki najstarszej dzielnicy Pirny – Schifftorvorstadt.

A skoro już o Saksońskiej Szwajcarii mowa, to Pirna jest doskonałym miejscem wypadowym do zwiedzenia tej niezwykłej krainy z jej słynną formacją skalną Bastei. Z miasta można dojechać tam pociągiem podmiejskim S-Bahn. W drodze powrotnej wybierzcie się w rejs na pokładzie historycznego parowca, który należy do Saksońskiej Spółki Przewozów Parostatkami. Zapewniamy, że dzika i romantyczna Dolina Łaby skradnie wam serce.

Drezno/fot. Anja Umpeier

Piękne niemieckie miasta niedaleko Polski. To wcale nie musi być Berlin

Aby zwiedzać piękne i ciekawe miejsca, nie musisz podróżować daleko. Tuż za naszą zachodnią granicą znajduje się wiele miast, które zadowolą nawet najbardziej wymagających turystów. Dowiedz się, które z nich warto wziąć pod uwagę w swoich podróżniczych planach.

Drezno

Drezno od lat przyciąga turystów z Polski. Zwłaszcza w okresie przedświątecznym. Wówczas w mieście możemy zwiedzać jeden z najciekawszych i najpiękniejszych jarmarków świątecznych w Europie.
Jednak Drezno warto odwiedzić o każdej porze roku. Stolica Saksonii to spokojne i urokliwe miasto, które ze względu na swoją niesamowitą architekturę nazywane jest "Florencją Północy". Szacuje się, że rocznie odwiedza je około dziesięciu milionów turystów.

Wiele osób uważa, że stolica Saksonii posiada jedną z najpiękniejszych starówek w Niemczech. Warto więc poświęcić trochę czasu na spacery w tej części miasta. Oprócz tego nie zapominajcie o największych atrakcjach Drezna. To m.in. kościół Frauenkirche, późnobarokowy zespół architektoniczny Zwinger, skarbiec Grünes Gewölbe w zamku rezydencyjnym.

Lipsk, kawiarnia przed kościołem Św. Tomasza/fot. Ready For Boarding

Lipsk

Nasza kolejna propozycja to miasto, które także znajduje się na terenie Saksonii we wschodniej części Niemiec. Mowa o Lipsku, czyli niemieckiej metropolii, która w okresie II wojny światowej została najmniej zniszczona. Dzięki temu zobaczycie tam m.in. doskonale zachowany zespół dzielnic z XIX i XX wieku.

Atrakcje, których nie możecie pominąć w trakcie zwiedzania miasta, to m.in. Stary Ratusz, gotycko-renesansowy kościół św. Tomasza i późnogotycki kościół św. Mikołaja. Koniecznie zobaczcie także Pomnik Bitwy Narodów (niem.Völkerschlachtdenkmal), czyli najwyższą budowlę pomnikową w Europie, która upamiętnia bitwę stoczoną w 1813 roku w okolicach Lipska. Turyści twierdzą, że przez jej rozmiary po prostu nie da się jej nie zauważyć.

Warto zwiedzić także lipskie zoo, które jest jednym z najstarszych obiektów tego typu na świecie. Może ono pochwalić się około 900 gatunkami zwierząt i powierzchnią 23 hektarów. Na jego zwiedzanie warto więc przeznaczyć cały dzień.

Region winiarski Saksonia - Miśnia, widok na zamek Albrechtsburg, w tle katedra/fot. Deutsches Weininstitut

Chemnitz

Saksonia to bardzo zróżnicowany obszar. Najlepszym na to dowodem jest kolejna propozycja, która jest zupełnym przeciwieństwem Lipska i Drezna.

Chemnitz to miasto, które w czasie II wojny światowej zostało prawie całkowicie zniszczone. Dlatego nie ma tu zbyt wielu zabytków. Wyjątek stanowią m.in. renesansowy Stary Ratusz z XV wieku oraz Wieża Czerwona z XIII wieku.

Chemnitz nazywane jest "miastem modernizmu". Krajobraz miejscowości tworzą m.in. bloki z betonu, hale fabryczne i modernistyczne rzeźby. W czasach NRD nazwę miejscowości zmieniono na Karl-Marx-Stadt. Współcześnie upamiętnia to monumentalny pomnik Karola Marksa, który zobaczycie w centrum miasta.

Miśnia (Meissen)

Nasze zestawienie zamyka Miśnia, czyli piękne średniowieczne miasto nad Łabą. Najbardziej znaną atrakcją miejscowości jest najstarsza w Europie fabryka porcelany, która liczy ponad 300 lat.

Obecnie turyści przyjeżdżają do miasta głównie ze względu na słynną fabrykę i muzeum. Jednak miejscowość oferuje znacznie więcej. Jej klimat tworzą m.in. piękna starówka, zabytkowe kamieniczki, katedra oraz zamek, który został wzniesiony na kilkudziesięciometrowej skale.

Warto wspomnieć, że Miśnia znajduje się mniej więcej pół godziny drogi na północ od Drezna. Ciekawym rozwiązaniem będzie więc połączenie wypraw do obu miejscowości.

Park Zamkowy Oranienburg, fot. © Voigt - TKO gGmbH

Dziedzictwo Hohenzollernów – pruskie zamki i pałace tuż za polską granicą

Malowniczo położone, będące świadkami historii, ze starannie zaprojektowanymi parkami i ogrodami. Dawne rezydencje władców po dziś dzień przyciągają tych, którzy chcą przekonać się, jak żyli monarchowie, zagłębić się w pałacowe komnaty i choć na chwilę przenieść w przeszłość. Wycieczka szlakiem pruskich zamków i pałaców to świetna okazja na poznanie dziejów tych wspaniałych rezydencji. I wcale nie trzeba jechać daleko, bo znajdują się tuż za naszą granicą.

Pałac Rheinsberg

Jest jedną z największych atrakcji miejscowości o tej samej nazwie położonej w Brandenburgii. Został wzniesiony w XVII wieku nad brzegiem jeziora Grienericksee. Okazały pałac w XVIII wieku kupił król Prus Fryderyk Wilhelm I dla swojego syna – następcy tronu i późniejszego króla Prus Fryderyka II Wielkiego, który podczas lat spędzonych w rezydencji opracował innowacyjne pomysły wdrożone później w słynnym pałacu Sanssouci – rokokowej, letniej rezydencji władcy w Poczdamie.

Po zakupie Rheinsberg został rozbudowany przez architekta Georga Wenzeslaus von Knobelsdorffa. Nieodzowną częścią wspaniałej posiadłości jest rozległy park, który na życzenie Fryderyka Wielkiego architekt zaprojektował w stylu barokowym.

fot. © Anna Nowak_Marcin Nowak

Po objęciu tronu Fryderyk przekazał posiadłość bratu Henrykowi, a sam przeniósł się najpierw do Berlina, a później do Poczdamu. Władca twierdził jednak, że to właśnie w Rheinsbergu spędził najszczęśliwsze lata w swoim życiu.

Młodszy brat Fryderyka kontynuował tradycje dworu, pod jego okiem posiadłość dalej się rozwijała i rozbudowywała – jej powierzchnia powiększyła się do ponad 300 hektarów. To za jego czasów pałac przybrał kształt, w którym możemy podziwiać go do dzisiaj. Pałacowy park został przebudowany zgodnie z wolą księcia w stylu wczesnego klasycyzmu. Henrykowi zależało również na tym, aby rezydencja stała się nowoczesnym centrum kultury i sztuki.

Posiadłość pozostawała w rękach rodziny aż do II wojny światowej. Dziś trudno oprzeć się jej urokowi. Na miejscu wciąż można podziwiać liczne dzieła sztuki, które zdobią zarówno teren pałacu, jak i pałacowe komnaty.

Pałac Oranienburg

Zanim rezydencja w Oranienburgu stała się jednym z najważniejszych budynków w stylu barokowym w całej Brandenburgii, była wiejską posiadłością zbudowaną w 1651 roku. Miejsce powstało z inicjatywy Wielkiego Elektora dla jego żony Ludwiki Henrietty.

Jej syn król Fryderyk I, aby uczcić pamięć matki, nakazał rozbudowę pałacu pod koniec XVII wieku. Zadbał też o bogate wyposażenie jego wnętrz, a jednym z nich była przepiękna sala balowa nazywana „Pomarańczowym salonem”. Już około 1700 roku pałac zyskał miano jednej z najpiękniejszych pruskich rezydencji. Ponowny rozkwit posiadłości przypadł na połowię XVIII wieku, gdy należała do księcia Augusta Wilhelma, brata Fryderyka II Wielkiego.

fot. TMB / S. Lehmann

Obecnie w Muzeum Zamkowym w Oranienburgu można oglądać kolekcję wybitnych dzieł sztuki, w tym między innymi obrazy flamandzkiego artysty Antona van Dycka. Zwiedzający mogą zobaczyć również meble z kości słoniowej czy gobeliny z manufaktury Pierre'a Merciera w Berlinie.

Pałac Cecilienhof

Powstał najpóźniej ze wszystkich pałaców wybudowanych przez rodzinę Hohenzollernów – wybudowano go w latach 1913-1917. Został zaprojektowany przez Paula Schultze-Naumburga w stylu angielskim. Cesarz Wilhelm II zbudował rezydencję z myślą o swoim najstarszym synu księciu Wilhelmie. Do 1945 roku mieszkali w nim Wilhelm i Cecilia z Prus – ostatni niemieccy następcy tronu.

Przy budowie pałacu wykorzystano tradycyjne materiały, takie jak cegła i drewno, dzięki czemu rezydencja tworzy harmonijną całość z Nowym Ogrodem, który powstał w XVIII wieku jako ogród krajobrazowy w stylu angielskim w północnej części Poczdamu nad jeziorem Jungfernsee. W XIX wieku jego teren został zrewitalizowany, a jednymi z efektów odnowy były większa przestronność oraz wizualne połączenie z sąsiednimi ogrodami: Sacrow, Pfaueninsel, Glienicke, Babelsberg oraz Pfingstberg.

fot. Getty Images / Odd Andersen

Pałac jest świadkiem ważnego wydarzenia w powojennej historii świata. Od 17 lipca do 2 sierpnia 1945 roku odbywała się tu konferencja poczdamska, na której spotkała się tzw. Wielka Trójka: Harry Truman, Józef Stalin oraz Winston Churchill (zastąpiony później przez nowego premiera Clementa Attlee). Przyjęte w Poczdamie porozumienie na wiele lat przeorganizowało sposób funkcjonowania wielu państw i wpłynęło na ówczesne stosunki międzynarodowe.

Marmorpalais

W bliskim sąsiedztwie Cecilienhof znajduje się Pałac Marmurowy w Nowym Ogrodzie. Budowla powstała pod koniec XVIII wieku na zlecenie Fryderyka Wilhelma II jako letnia rezydencja. To pierwszy i jedyny pruski pałac królewski, który został zaprojektowany w stylu wczesnego klasycyzmu. Wspaniały pałac i należący do niego ogród służyły władcy jako miejsce odosobnienia.

fot. TMB / S. Lehmann

Wnętrze rezydencji zostało misternie zaprojektowane i dokładnie przemyślane. Marmurowe kominki i antyczne rzeźby sprowadzono z Włoch, do stworzenia podłóg wykorzystano lokalne drewno, a cennym uzupełnieniem pomieszczeń są jedwabne wykładziny ścienne w komnatach oraz ceramika z angielskiej manufaktury Wedgwood. Głównymi atrakcjami są imponująca sala koncertowa oraz Sala Grota, która latem służyła jako jadalnia.

Belweder na wzgórzu Pfingstberg

Neorenesansowa budowla powstała na szczycie wzgórza, na podstawie szkiców króla Fryderyka Wilhelma IV w XIX wieku (lata 1847-1863, ukończono ją dopiero po śmierci króla). Władca, podczas tworzenia szkiców, wzorował się na włoskim renesansie, a zwłaszcza na willi Casino Caprarola. Król skopiował ją i dodał część z dwiema wieżami. Jak się później okazało, była to jedyna część projektu, którą udało się zrealizować. Budowa została przerwana najpierw z powodów finansowych, a potem ze względu na śmierć monarchy. Fasadę z wieżami ukończono w 1863.

fot. GNTB / Florian Trykowski

Niedługo potem belweder zaczął niszczeć. Na szczęście nie doszło do całkowitego upadku budowli. Udało się ją uratować i zrewitalizować dzięki staraniom stowarzyszenia Förderverein Pfingstberg eV, które przywróciło mu dawną świetność. Obecnie jest to jedno z najpopularniejszych miejsc w Poczdamie, z którego rozciąga się przepiękny widok na okolicę. W Belwederze odbywają się wydarzenia kulturalne, można go też wynająć między innymi na prywatne przyjęcia.

Poniżej Belwederu stoi Świątynia Pomony. Jej autorem jest Karl Friedrich Schinkl. Zbudował ją w wieku zaledwie 19 lat. Było to jego pierwsze dzieło.

fot. SPSG/FVP / Leo Seidel

Sanssouci

Najpopularniejszy i najbardziej znany pruski pałac. Jest nierozerwalnie związany z osobą króla Fryderyka Wielkiego, który chętnie wypoczywał w nim w towarzystwie swoich psów. Jego nazwa – „bez trosk” – nie jest przypadkowa i dokładnie odzwierciedla to, czego szukał w nim monarcha. Pałac był jego „Pruską Arkadią”.

Letnia rezydencja została przebudowana na zlecenie Fryderyka Wielkiego w XVIII wieku, a zaprojektował ją ten sam architekt, który rozbudował pałac w Rheinsbergu – Georg Wenzeslaus von Knobelsdorff. Architekt nadał posiadłości nowy styl – rokoko. W XIX wieku pałac został ponownie przebudowany, tym razem na życzenie Fryderyka Wilhelma IV, który zadbał również o powiększenie i przearanżowanie pałacowego ogrodu.

fot. GNTB / Jens Wegener

To właśnie między innymi za sprawą wspaniałych, znanych na całym świecie ogrodów tarasowych oplecionych winoroślą, Sanssouci na długo zapada w pamięć. Po XIX-wiecznej przebudowie urokliwy ogród w stylu francuskim splótł się z parkiem krajobrazowym, w którym stanęły budowle charakterystyczne dla klasycyzmu niemieckiego i romantyzmu.

Król Fryderyk Wielki tak bardzo kochał posiadłość, że zażyczył sobie, aby pochowano go w krypcie na najwyższym tarasie. Ostatecznie jego wola została spełniona dopiero w 1991 roku po ponownym pochówku.

fot. GNTB / Florian Trykowski

Dziedzictwo Hohenzollernów zostało docenione i wpisane na listę UNESCO. Majestat pałaców i otaczających ich parków, powiew historii, kryjący się w pałacowych zakamarkach, a także bliska odległość od polskiej granicy sprawiają, że wycieczce szlakiem tych wyjątkowych rezydencji trudno się oprzeć.